Pomiędzy awanturnictwem a wyuczoną bezradnością.

Wojciech Imielski

Pomiędzy awanturnictwem a wyuczoną bezradnością. Pieniactwo a walka o swoje prawa.

W pewnym okresie życia bardzo intensywnie pracowałem jako psycholog sądowy. W pracy tej jednym z najpoważniejszych problemów było wydobycie ze Skarbu Państwa należnego wynagrodzenia (obowiązek wynagradzania biegłych sądowych nie spoczywa na konkretnym, korzystającym z usług biegłego sądzie jako samodzielnej instytucji, choć to właśnie sąd bezpośrednio powoduje wypłatę). Bywało, że na przelew zapierającej dech w piersiach kwoty stu czy dwustu złotych czekało się ponad rok.

Powodem takiego stanu rzeczy nie był wcale brak dobrej woli ze strony pracowników sądu czy prokuratury. Sądowe procedury, których sprawność i stopień cywilizacyjnego zaawansowania zna każdy, kto choć raz w życiu miał do czynienia z tzw. „wymiarem sprawiedliwości” po prostu nie sprzyjają specjalnie szybkiemu bogaceniu się biegłych. W toku sprawy specjalista, po wykonaniu ekspertyzy przedstawia sądowi rachunek, zaś przewodniczący składu sędziowskiego podejmuje decyzję o jego zatwierdzeniu (lub niezatwierdzeniu…). Pisemne postanowienie o przyznaniu wynagrodzenia otrzymują następnie biegły i strony procesowe, którym w określonym terminie przysługuje prawo zaskarżenia postanowienia, jeśli na przykład ktoś uważa, że specjalista zarabia zbyt dużo… itd. Jak więc widać, uzyskanie wypłaty kilkudziesięciu złotych wcale nie jest w tym przypadku sprawą łatwą.  

Czytaj więcej: Pomiędzy awanturnictwem a wyuczoną bezradnością.

Czy większość konsumentów to idioci?

Wojciech Imielski


Ewolucja form marketingu w Sieci. Czy większość konsumentów to idioci?

Żyjemy w dobie dzikiej konkurencji rynkowej. Głównym polem walki o klienta jest oczywiście Internet i pewnie każdy z nas otrzymuje przynajmniej kilka listów reklamowych dziennie.  Na niektóre z nich musimy wyrazić zgodę, inne, uruchamiając darmową skrzynkę pocztową, przyjmujemy z tzw. „dobrodziejstwem inwentarza”.

Większość znanych mi osób  e-maile reklamowe natychmiast wyrzuca do kosza. Sam usuwam niezwłocznie wszelkie nie zamówione śmieci. Bywa jednak i tak, że poszukując wiedzy czy rozwiązania określonego problemu z pełnym przekonaniem zapisujemy się na czyjś mailing, otrzymując następnie cały cykl listów poświęconych interesującemu nas tematowi.

Przyznaję szczerze, że sam prenumeruję kilka lub kilkanaście newsletterów (nie znoszę anglicyzmów, ale nie znam sensownego polskiego odpowiednika tego słowa, a określenie „biuletyn” też mnie nie zadowala), bo jako człowiek-instytucja odczuwam nieustanną potrzebę i konieczność poszerzania wiedzy w wielu zakresach. Czasami jednak nie dowierzam własnym narządom zmysłów, kiedy widzę, jaką bronią szermują dziś gladiatorzy areny handlu.  

Czytaj więcej: Czy większość konsumentów to idioci?

design by vilanim Copyright © wojciechimielski.pl